Irena Sandecka - siłaczka z Wołynia

Irena Sandecka (1912-2010) – siłaczka z Wołynia

  Fot. Dominik Czapigo

Irena Sandecka urodziła się w 1912 roku w Humaniu na Podolu. Pochodziła z rodziny inteligenckiej o patriotycznych tradycjach. Jej matka pracowała w Szkole Polskiej w Humaniu, a następnie została nauczycielką odrodzonego Liceum Krzemienieckiego. Po wojnie polsko-bolszewickiej, gdy Humań zgodnie z postanowieniami Traktatu Ryskiego miał się znaleźć poza granicami Rzeczpospolitej, rodzina Sandeckich podjęła decyzję o wyjeździe do Polski.

Przez dwa lata Irena Sandecka uczęszczała do szkoły im. Emilii Plater w Warszawie. Dalszą edukację kontynuowała w Krzemieńcu, gdzie jej matka otrzymała posadę nauczycielki w tamtejszym liceum. Po ukończeniu Seminarium Nauczycielskiego im. Hugona Kołłątaja w Krzemieńcu rozpoczęła studia na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, które umożliwiły jej zdobycie szerokiej wiedzy humanistycznej z zakresu pedagogiki, filozofii i języka angielskiego. Należała do grona sympatyków profesora Stanisława Kota, wybitnego uczonego, wychowawcy i organizatora nauki polskiej, historyka kultury i wychowania, a także działacza politycznego. Wywarł on duży wpływ na jej osobowość, nauczył społecznej wrażliwości i umiejętności walki o własne racje i przekonania.   

Po ukończeniu studiów, przez pierwsze lata, Irena Sandecka pracowała jako nauczycielka w szkołach powszechnych w Równem, Krzemieńcu i Sosnowcu. Latem 1939 roku udała się w podróż do Belgii, gdzie podjęła pracę w środowisku miejscowej Polonii, organizując opiekę nad dziećmi polskich robotników w Limburgii.

Po wybuchu wojny podjęła decyzję o natychmiastowym powrocie do kraju. Przez Francję, Szwajcarię, Włochy, Węgry i Rumunię dotarła do Lwowa, gdzie jako ochotniczka zgłosiła się do obrony miasta. Po powrocie do Krzemieńca włączyła się w działalność Okręgowej Delegatury Rządu na Kraj oraz podjęła współpracę z Armią Krajową. Od 1943 roku angażowała się w pomoc mieszkańcom atakowanym przez nacjonalistów ukraińskich. Do bardziej spektakularnych dokonań Ireny Sandeckiej w tym czasie należało uratowanie wielu polskich mieszkańców Wiśniowca (Nowego i Starego), dla ewakuacji których zorganizowała eskortę złożoną z niemieckich żołnierzy. Z jej inicjatywy do Wiśniowca wysłano dwa konwoje mające na celu poszukiwanie żywych osób, uratowanych z pogromu. Otaczała opieką ocalałych z mordów uchodźców, którzy w Krzemieńcu znajdowali schronienie. Organizowała transporty sierot i matek z dziećmi do Krakowa, zbierała świadectwa osób, które ocalały z ludobójstwa. 11 maja 1944 roku została aresztowana przez Sowietów i więziona przez trzy i pół miesiąca w Krzemieńcu i Zbarażu. Nie skorzystała z możliwości tzw. repatriacji, jaka objęła Kresy Południowo-Wschodnie po zakończeniu II wojny światowej. O wydarzeniach tych pisała:

 „Mnie aresztowano w maju 1944 roku wraz z całą grupą kobiet […] Przesłuchujący mnie oficer na początku zadał mi pytanie, dlaczego nie tylko nie pakuję się i nie zbieram do wyjazdu do Polski, ale też namawiam innych, by nie wyjeżdżali i nie zapisywali się na repatriację. Odpowiedziałam, że nie widzę powodu, by Polacy wyjeżdżali z Krzemieńca, bo przecież to polskie miasto. Ten uśmiechnął się, a ja mu na to, że przecież towarzysz Stalin powiedział, że Polska nie może być mniejsza niż przed wojną, nie wiadomo więc, czy Krzemieniec przy niej nie pozostanie […] Umieszczono mnie w celi z młodymi Ukrainkami podejrzewanymi o przynależność do UPA. Do dziś pamiętam, jak one pięknie śpiewały. Tańczyłyśmy w celi, by nie zwariować. NKWD specjalnie nie męczyło mnie przesłuchaniami. Starało zmusić mnie do współpracy, groziło, że jeśli się nie zgodzę dostanę 8 lat więzienia!  Twardo odmawiałam i w końcu dali mi spokój i zwolnili. Przed wyjściem kazano mi wyszorować w więzieniu wszystkie możliwe podłogi […] W porównaniu z aresztowanymi z krzemienieckiej samoobrony los był dla mnie bardzo łaskawy. Ich przewieziono do więzienia w Czortkowie i skazano w listopadzie 1944 roku. […] Straszny był też los Ukrainek, które siedziały ze mną […] Zamordowali je w okrutny sposób, najpierw wydłubując oczy, po czym zabili też ich rodziny. Gdy ja wróciłam do domu, nie mogłam oczywiście marzyć o posadzie nauczycielki. Zostałam laborantką w szpitalu i na tym stanowisku dotrwałam do emerytury w 1969 roku”.  

Mimo niebezpieczeństwa oraz szykan ze strony władz sowieckich podjęła heroiczną walkę o zachowanie języka i kultury polskiej. Od 1944 roku, wraz z matką, organizowała tajne nauczanie w języku polskim.

Pracując jako laborantka, Irena Sandecka nie zrezygnowała z działań na rzecz podtrzymywania polskości w Krzemieńcu. Niezwykle ważną dziedziną jej społeczno-patriotycznej aktywności była walka o zachowanie miejscowej parafii, wokół której gromadzili się Polacy. Jej dom stał się schronieniem dla nękanego przez sowieckie służby księdza. Od 1945 roku przejęła obowiązki parafialnej organistki, a z początkiem lat 50.,w tajemnicy przed władzami, uczyła religii i języka polskiego. Dzięki niej, ponad dwustu uczniów z polskich rodzin mieszkających w Krzemieńcu zachowało wiarę i język przodków oraz poznało polską historię i kulturę. Przypominając stale swoim podopiecznym, że Krzemieniec to polskie miasto, duży nacisk w swej pracy kładła na wyrobienie szacunku wobec innych mieszkańców Wołynia. Po latach wspominała te wydarzenia:

Uczyłam je, że są dokumenty potwierdzające fakt przynależności Krzemieńca do Polski. Są one przechowywane w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie. Wynika z nich, że w 1064 roku przybył tu Bolesław Śmiały, któremu właściciele Krzemieńca, Makosiejowie i Deniski., dobrowolnie przekazali miasto na własność. Później zaś te ziemie przechodziły z rąk do rąk. Bona je cywilizowała, a jej dzieło zniszczył Krzywonos w czasie buntu Chmielnickiego”.

Nauka języka polskiego w warunkach sowieckiego państwa napotykała na szereg trudności, wśród których, obok szykan ze strony władz, dawał się odczuć dotkliwy brak podręczników. By uczyć języka ojczystego napisała odręcznie „Elementarz Krzemieniecki”, który potem w odpisach krążył wśród tutejszych Polaków. Czytamy w nim m.in.:

To jest Kościół Liceum Krzemienieckiego. 150 i 40 lat temu była tu sławna szkoła polska, 150 lat temu uczył polskiego języka w tej szkole ojciec Juliusza Słowackiego, Euzebiusz Słowacki. „Mamo moja, cudny kraj opuściłem i pewnie już do niego nigdy nie powrócę” – pisał Juliusz Słowacki do matki w Krzemieńcu”.

Osobną kartę w życiu Ireny Sandeckiej stanowiła twórczość poetycka, pozostająca pod dużym wpływem dzieł Słowackiego. Jej  utwory, pisane z talentem i dużą kulturą literacką, były wyrazem wyjątkowej wrażliwości na urok i piękno krajobrazu Krzemieńca i okolic, stanowiły niezwykły zapis miłości do tego miasta. W jednym z nich czytamy:

I niechaj żywi nie tracą nadziei! Tak woła Juliusz z marmuru kościoła,

Wołają kości tych co poginęli I cała przeszłość nasza narodowa.

I jasne duchy w przestworzach walczące

O naszą przyszłość – o wolności słońce.

Krzemieniec był związany z osobą Juliusza Słowackiego. Organizowano tam różnego rodzaju wydarzenia poświęcone temu twórcy, na które zapraszano znanych pisarzy, poetów oraz intelektualistów z wielu krajów. Władzom radzieckim zależało na stworzeniu pozorów, że parafia w mieście działa zupełnie normalnie, a związani z nią Polacy cieszą się pełnią swobód. I rzeczywiście katolicy w Krzemieńcu dysponowali znacznie większą wolnością niż inne ich wspólnoty w ZSRR. Była w tym zasługa Ireny Sandeckiej, która przy pomocy kolejnych proboszczów, dokładała wszelkich starań by kościół krzemieniecki był nie tylko ostoją wiary, ale także polskości i patriotyzmu.

Była współzałożycielką Towarzystwa Odrodzenia Kultury Polskiej im. Juliusza Słowackiego, które dbało o zachowanie tożsamości narodowej okolicznych mieszkańców. Irena Sandecka przez całe swoje długie życie odznaczała się mocnym charakterem, wielką odwagą i patriotyzmem. Głoszone przez nią poglądy były radykalne i bezkompromisowe, co niekiedy spotykało się z brakiem akceptacji otoczenia.

Będąc godną spadkobierczynią najpiękniejszych tradycji Liceum Krzemienieckiego, przez dziesięciolecia zaszczepiała kolejnym pokoleniom umiłowanie Ojczyzny, szacunek dla polskiej historii, języka i kultury. Od 1991 r., przez dziesięć lat, przygotowywała młodzież ubiegającą się o stypendia uniwersyteckie w Polsce do przeprowadzanych we Lwowie egzaminów. Włożyła wiele wysiłku w ratowanie materialnego dziedzictwa Krzemieńca: opiekowała się polskimi grobami, m.in. matki Słowackiego oraz profesorów Liceum Krzemienieckiego, zadbała, aby na krzemienieckim cmentarzu uczczono pamięć ks. Jakuba Macyszyna. Walczyła o odzyskanie oraz remont dworu Słowackich, domagała się zwrotu kościoła licealnego.

Wobec jej niewątpliwych osiągnięć i poświęcenia dla ojczyzny, smutkiem napawa fakt, że osoba Ireny Sandeckiej jest znana tylko niewielkiej grupie osób. Jej działalność nie została doceniona przez władze polskie, które uhonorowały ją jedynie Medalem Komisji Edukacji Narodowej. Nie zmienia to jednak faktu, że przez lata  swojej działalności cieszyła się wielkim autorytetem i zaufaniem mieszkańców Krzemieńca, ostatecznie stając się żywą legendą tego miasta.

W rozmowie z Marcinem Romerem, przytoczonej na łamach „Kuriera Galicyjskiego” z 2008 roku, Irena Sandecka o swoim życiu opowiada zwyczajnie. Według jej relacji nic nadzwyczajnego się przecież nie wydarzyło. Była jedynie organistką, bibliotekarką, nauczycielką, katechetką. Trudno dostrzec w tym heroizm i poświęcenie. Dawne czasy odeszły, a dla młodych ludzi wspomnienia minionych wydarzeń brzmią prawie jak bajka. Dwa lata przed śmiercią Irena Sandecka mówiła o trzech zadaniach, jakie chciałaby jeszcze zrealizować. W artykule czytamy:

Chciałabym, żeby Polacy, nie tylko miejscowi, mieli świadomość, że tu w Krzemieńcu jesteśmy u siebie.

Żeby dalej rozwijały się sprawy, związane z Krzemieńcem jako swoistą „enklawą” Słowackiego.

No i żeby katecheza naszych polskich dzieci była prowadzona w języku ojczystym”.

Irena Sandecka zmarła 25 marca 2010 roku w Krzemieńcu. Miała 98 lat.

Oprac. Joanna Radziewicz

Literatura:

  1. Broń P.: Irena Sandecka (1912-2010) – Siłaczka z Wołynia. Echa Polesia z dnia 11 marca 2013.
  2. Irena Sandecka (1912–2010). Dokument dostępny w Word Wide Web: https://ipn.gov.pl/pl
  3. Koprwoski M.A.: Kobiety kresowe. Zakrzewo: Wydaw. Replika, 2015.
Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to Twitter

Ta strona używa cookies. Korzystasz ze strony zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki lub urządzenia do przeglądania stron internetowych - treści dostępnej w internecie. Jeśli Twoje ustawienia zezwalają na zapisywanie cookie takowe są zapisywane.

Zrozumiałem